REKLAMA

Takie rzeczy tylko w Polsce. Blady, lub nawet jeszcze gorszy strach padł na wszystkich mężczyzn z Warszawy, którzy w ostatnich dwóch tygodniach korzystali z usług agencji towarzyskich. Jak się dowiedzieliśmy pracownica jednej z takich agencji podczas profilaktycznych badań otrzymała wynik pozytywny na obecność COVID-19. Prostytutka z koronawirusem musi teraz podać namiary na wszystkie osoby, z którymi miała kontakt w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Chodzi tu nie tylko o osoby z jej otoczenia, ale przede wszystkim o klientów, którym świadczyła usługi.

Gdy tylko wiadomość ta wypłynęła, natychmiast dało się poczuć strach i panikę na forach Internetowych i grupach dyskusyjnych. Wszystko to w celu zidentyfikowania nie tylko samej Pani, ale też lokalu agencji towarzyskiej. Dotarliśmy do kilku osób, które były najbardziej aktywne na tych forach i poprosiliśmy o komentarz.

Najgorsza jest ta niewiedza. Ten problem może mnie dotyczyć, a może zupełnie nie mam się czym przejmować. Niemniej jednak nerwy mi już puszczają. Żona mnie zabije w ułamku sekundy.

Narzeka Pan Radosław Sobieraj (45l.) z Ursynowa, mąż Pani Janiny Sobieraj. W podobnym tonie do sprawy odnosi się Pan Aleksander Nowakowski (42l.) z Górnego Mokotowa, mąż Pani Alicji Nowakowskiej:

Byłem i korzystałem. Nie wiem co zrobię, jeżeli ta sprawa mnie dotyczy. To będzie przypał na maksa. Nie wytłumaczę się żonie. Za godzinę mam wizytę u adwokata, jakoś muszę się zabezpieczyć na wszelki wypadek. W razie co to kolega mi lokum ogarnie na kilka miesięcy.

Skąd taki popłoch? Okazuje się, że jest on uzasadniony. Prostytutka z koronawirusem musi podać dokładne namiary na swoich klientów, aby później sanepid mógł każdego z nich objąć kwarantanną domową. Kwarantanna z kolei oznacza zamknięcie nie tylko dla samych zainteresowanych, ale i wszystkich domowników, w tym dziewczyn, narzeczonych i żon.

REKLAMA

Życzymy powodzenia i więcej rozwagi następnym razem, o ile ten raz to nie wystarczająca nauczka.

REKLAMA
FOTOhttps://pixabay.com